Belg pokonał dystans Gran Fondo, czyli 114 kilometrów w 2:36:11. Drugi na mecie Łukasz Podolski przegrał dosłownie o grubość koła. Trzeci w tej grupie był Bartłomiej Sikorski.
To był mocny wyścig. Bardzo szybka trasa. Do sześćdziesiątego kilometra jechaliśmy razem, a potem zobaczyłem że wielu zawodników już odczuwa zmęczenie i dołączyłem do ucieczki zainicjowanej przez Przemka Niemca. Najpierw to była duża grupa, a potem jechaliśmy już w czwórkę. Bardzo dobra organizacja, super wyścig.
To coś wspaniałego, mam gęsią skórkę, taka rywalizacja z mistrzem świata, to jest fantastyczne doświadczenie. Jestem podekscytowany i szczęśliwy. Znam możliwości Philippe i wiedziałem, że nie pozwoli się wyprzedzić, ale z takim mistrzem przegrać, to jak wygrać.
Fajny wyścig, dobrze zabezpieczony. Jestem bardzo zadowolona, bo w Poznaniu też wygrałam, więc widać że trzymam formę. Choć tu było bardzo szybko, bo jechałam ze średnią prędkością 44 km/h, więc w tym wietrze to nawet niebezpiecznie. Ale dojechałam cała i wygrałam.
Nie do pokonania Rafał Majka
Przyjechałem sobie tu potrenować, więc wielki szacunek dla chłopaków za cały wyścig i finisz. Jechali bardzo szybko, aż byłem zdziwiony. Średnia była powyżej 42 km/h. Była na prawdę bardzo dobra zabawa.
Przemysław Łoboda, choć na mecie był drugi, to w oficjalnej klasyfikacji został zwycięzcą Medio Fondo. Po pokonaniu 85-kilometrowej trasy i sprinterskim finiszu, dziękując Rafałowi Majce żartował, że trening Rafała, to dla pozostałych mocne sportowe wyzwanie.
Jazda z takim mistrzem jak Rafał to zaszczyt i spełnienie sportowego marzenia. Miał tu jechać Gilbert na średnim dystansie, ale pojawił się Rafał i to jeszcze lepsze.
Wiało mocno, ale to panie dziś dyktowały warunki. Panowie pomagali, ale to dziewczyny dawały czadu. Jestem zaskoczona wygraną, bo po kraksie trochę czasu zajęło aż się pozbierałam. Jestem bardzo szczęśliwa, to zwycięstwo to także zasługa mojej trenerki – Ani Szafraniec – Rutkiewicz, która przygotowała mnie do tego startu.
Wspomniana Anna Szafraniec – Rutkiewicz także dziś stanęła na starcie wyścigu. Ambasadorka PZU Gran Fondo Series niestety musiała się wycofać po kilku kilometrach ze względu na defekt roweru. Wyścig ukończyli jednak dwaj inni znakomici kolarze i ambasadorzy serii Przemysław Niemiec i Jarosław Marycz.
Było szybko, chłopaki prezentują wysoki poziom. Ale doświadczenie z zawodowego peletonu pomogło mi poradzić sobie w tych wietrznych sektorach, bez defektu i udziału w kraksie w pierwszej grupie dotarłem do mety.
Dawno się nie ścigałem na takim poziomie, była fajna jazda. Generalnie nie chce mi się już ścigać, ale parę takich akcji miałem, parę razy ta adrenalina była i nawet zainicjowałem ucieczkę z której było zwycięstwo.
Family Fondo – przygotowanie do ścigania
To był krótki dystans, ale jechało się dobrze. Za rok będę już pełnoletni i planuję start w Medio Fondo, albo nawet Gran Fondo. Dziś jestem zadowolony z mojej postawy.
W wyścigu wystartowała także influencenka – Ewa Makówka znana lepiej jako Makówka Music. Ukończyła dystans Gran Fondo na odległym miejscu. Jednak swoją pozycję planuje poprawić w Toruniu, podczas kolejnej edycji PZU Gran Fondo Series.
PZU Gran Fondo Toruń zaplanowane są na 6 września. Zapisy już trwają. Tam rywalizacja rozpocznie się i zakończy na Bulwarach Filadelfijskich nad Wisłą. Najdłuższy dystans zaplanowany w Toruniu to 110 kilometrów. Medio Fondo będzie liczyć tylko 68 kilometrów.

